Świąteczna rozmowa z Burmistrzem Strzelec M.Federem "Niech mieszkańcy ocenią mijającą kadencję."

"Drogi najbardziej burzą krew mieszkańcom, ale także i nam..." - tak w corocznej , podsumowującej miniony rok rozmowie o stanie dróg mówił nam Burmistrz Strzelec Krajeńskich Mateusz Feder. 

Zapytaliśmy go o miniony rok, zrealizowane i niezrealizowane plany, o przyszłość i otoczenie. Burmistrz przyznał, że będzie kandydował na przyszłą kadencję. Poniżej pełna rozmowa. 

Panie Burmistrzu, jak oceniłby Pan miniony rok? (Proszę podsumować te dobre i złe momenty w 2017 roku )
Rok oceniam pozytywnie. Zacznę od oświaty. Jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy problem ze zmianowością i złymi warunkami w fili szkoły przy ul. Zachodniej. Deklarowałem, że szkoła zostanie rozbudowana i jest. Choć droga nie była łatwa. Wiele osób trzeba było do tego przekonywać. Pokutowało myślenie, że „kiedyś się wszyscy mieścili". Czasy się zmieniają, a my razem z nimi. Kilkanaście lat temu były inne wymagania, standardy itp. Szkoła działa, dzieci i nauczyciele mają przyzwoite warunki do pracy. I o to chodziło. Jedno wyzwanie wykonane. Robimy to wszystko dlatego, że na najmłodszych nie oszczędzamy, a powiem więcej - będziemy w nich inwestować. Sukcesem jest dofinansowanie do wyposażenia klas w nowoczesny sprzęt komputerowy i dodatkowe zajęcia z nauki zawodu. I to za ponad 700 tys. zł. Wyremontujemy również szkołę w Ogardach i Przedszkole nr 1. W Przedszkolu nr 2 także chcemy rozpocząć remonty. Oczywiście etapami. Zaczynamy od okien, na które w budżecie zapisaliśmy 150 tys. zł. Na inwestycje w oświatę wydaliśmy w ciągu 3 lat kilkanaście milionów złotych. Chcemy, by rodzice mieli pewność, że miasto dba o porządne wykształcenie ich pociech. Sukcesy naszych dzieci to także potencjalne sukcesy miasta. Szczególnie na sercu leży mi los osób niepełnosprawnym, ponieważ wywodzę się pomocy społecznej. Po byłej kotłowni PEC-u powstaje Środowiskowy Dom Samopomocy. Wielu niepełnosprawnych będzie miało swoje miejsce. Sukcesem są też postępy w pracach nad obwodnicą Strzelec, która się konkretyzuje w dokumentach i planach rządowych. To także rok, który mocno zmienił lokalny rynek pracy. Do niedawna mieliśmy najwyższe bezrobocie, dziś jest inaczej. To cieszy. Wiemy, że tak się dzieje w całym kraju. Pensje rosną, ale wciąż zbyt wolno. Mamy  problemy z przetargami. Jeszcze w 2016 roku mogliśmy liczyć na oszczędności po przetargu, teraz częściej musimy dokładać, a czasem wręcz szukać firmy, by w ogóle chciała budować coś dla gminy. W każdej pracy pojawiają się tąpnięcia. Ona są potrzebne, bo cały czas zmuszają do czujności i trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. Oczywiście czasami bolą, choć nie mam problemu z mówieniem o porażkach. Co ważne - staram się wyciągać z nich wnioski. Nie wyremontujemy ul. Południowej i Saperów, bo nie udało nam się pozyskać pieniędzy z rządowego programu. Była wyraźna tendencja na drogi wiejskie. My zrobiliśmy dokumentacje na miejską. Nadal cierpią pracownicy, ale także klienci którzy dojeżdżają do zakładów pracy ul. Jedności Robotniczej, ale w przyszłorocznym budżecie zapisaliśmy pieniądze na dokumentację. Wstydzę się wielu dróg na wsiach. Nie zdobyliśmy pieniędzy na kanalizację Gardzka oraz na remont murów. Ale nie zmarnujemy tej dokumentacji i już w przyszłym roku ruszamy z pracami, na które pozyskaliśmy pieniądze z innego konkursu. Boli mnie kiedy z różnych powodów nie mogę pomóc mieszkańcom, którzy bardzo często do mnie przychodzą z różnymi sprawami. Burmistrz nie jest tylko od wielomilionowych planów czy wielkich inwestycji. Należy pamiętać, że gmina to nie tylko makro, ale także mikrosprawy. Skupiam się również na ławce, o którą poprosi starsza osoba, lub lampie na krańcu wioski, tak ciemnej, że ciężko drogę znaleźć. U mnie drzwi zawsze są otwarte, bo te małe problemy są dla mnie równie ważne jak te wielkie. Ostatnio słyszałem, że moją porażką jest zajmowanie się małymi sprawami i estetyką w mieście. Każdy gospodarz musi zaglądać wszędzie. Musi dbać nie tylko o wielkie inwestycje, ale też o porządek. Jak w domu jest czysto i schludnie to oznacza, że ma się szacunek dla lokatorów i gości. Z zadbanym miastem jest tak samo. Nasi mieszkańcy na nie zasługują.


Chcielibyśmy zapytać o to, co najbardziej przeszkadza naszym mieszkańcom. Czyli co się dzieje z jakością wody w Gminie, dlaczego tak często mamy do czynienia z awariami i skażeniami.
W dniu, w którym rozmawiamy otrzymaliśmy informację, że na ujęciu w Gardzku mamy dwie jednostki bakterii E-Cola. Co prawda to niewiele i wodę można pić po przegotowaniu, ale nie powinno jej być w ogóle. I to jest kolejny problem, który trzeba rozwiązać. Wiem, że mieszkańcy denerwują się tą sytuacją, ja także. Za każde takie zdarzenie mówię przepraszam, choć problem trwa od lat. Jeszcze kilka lat temu takie przypadki pojawiały się znacznie częściej. W ostatnich trzech latach mieliśmy tylko 2 przypadki na głównym ujęciu. Kiedyś w analogicznym okresie było ich sześć. I zagęszczenie coli jest dużo mniejsze. Ale to tylko zmniejszenie ryzyka, a nie całkowite wyeliminowanie. Bakterie nie powinny się w ogóle pojawiać, tu nie ma wątpliwości. To trwa zbyt długo. Tym bardziej, ze mamy jeszcze inne ujęcia, gdzie bakteria też się pojawia. Jesteśmy jednak już po spotkaniach z geologiem, który szukał nowego ujęcia. Wskazuje na Licheń. Źródło jest bogate i czyste. W przyszłym roku chcemy wydać 200 tys. zł na wywiercenie studni. Później trzeba zbudować sieć, która  poprowadzi wodę do Gardzka, by tu włączyć się w stację uzdatniania. Na to wykonamy dokumentację i powalczymy o pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. To zapewne potrwa kilkanaście miesięcy. Musimy działać szybciej. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej na początku roku zamontuje specjalne lampy dezynfekcyjne UV, które powinny wyeliminować ten problem. Kosztować to może ok. 80 tys. zł. Stosowane jest w wielu miastach. I jeszcze jedna ważna informacja. Robimy mnóstwo kontroli szamb. Nałożyliśmy kilkadziesiąt nakazów budów bądź napraw. Ludzie, którzy nie wywożą zbiorników płacą mandaty. Musimy sobie uświadomić, że to nie miasto zanieczyszcza te ujęcia. Źródło skażenia jest tam, gdzie ktoś próbuje oszukiwać i oszczędzać na ściekach.

W 2017 kilka odcinków dróg udało się zrobić, jednak w wielu miejscach ich stan jest fatalny. Jakieś plany na rok 2018?
To prawda, drogi najbardziej burzą krew mieszkańcom, ale także i nam. Często jeżdżę po gminie i wiem, że jeszcze wiele do zrobienia. Jednak nie możemy mówić, że nic w tym zakresie nie robimy. Bo wydaliśmy na drogi ponad 10 mln zł  To rekord. Ten rok też bez wątpienia był rokiem drogowym. Wyremontowaliśmy drogi w Gilowie, Sidłowie i Brzozie, a w 2018 r. czas na Gardzko i Ogardy. Wraz z początkiem roku została oddana Północna i Zachodnia. Systematycznie remontujemy gruntówki. Żeby ciągle nie sypać tłuczniem tylko wylać asfalt. Stąd nowa droga przy Rofixie, Licheniu, Tucznie, Dankowie, Lubiczu i Sławnie. W kolejnych latach następne trasy będą asfaltowane. Idziemy dalej. Mamy porządny parkingu naprzeciw Urzędu. Rozpoczęliśmy z Nadleśnictwem długo oczekiwaną drogę Strzelce - Długie, która ma służyć ruchowi turystycznemu. Na samą infrastrukturę drogową wydaliśmy ok. 10 mln złotych. Nie rozwiązalibyśmy tych problemów, gdyby nie pozyskane przez nas dofinansowania. Zarówno z Lasów Państwowych, Unii Europejskiej jak i ministerstw. W minionym roku udało się pozyskać kilka milionów złotych. To rekordowa kwota. Wygrywanie konkursów unijnych jest dla nas niezmiernie ważne, bo nie jesteśmy bogatą gminą, nie mamy dodatkowych wpływów z ropy czy gazu.

Rok 2018 będzie Pana ostatnim rokiem w tej kadencji, czy będzie Pan kandydował na następną? Jakie plany na ten rok?
Nie lubię wodzić za nos. Będę startował. Niech mieszkańcy ocenią mijającą kadencję. To kadencja, w czasie której pracowało wiele osób. Oczywiście urzędnicy. W sposób szczególny podziękować chcę Mateuszowi Karkoszce, z którym ściśle współpracujemy od 3 lat. Wcześniej znaliśmy się tylko z dziennikarstwa. Łączy nas to, że oboje z niego zrezygnowaliśmy na rzecz pracy publicznej. Lubimy to, dzięki temu świetnie mam się współpracuje. Podziękować chcę także sekretarz Dorocie Grzesiak i skarbnikowi Adamowi Srockiemu. Razem działamy dla dobra naszej gminy. Ostatni rok nie będzie w sensie inwestycji rokiem wyborczym, pokazowym. Wiele gmin w tym gorącym okresie mocno się zadłuża, byle tylko rozkopać jak najwięcej. Wychodzę z założenia, że mieszkańcy ocenią całe cztery lata. Dlatego my w przyszłym roku nie zwiększamy zadłużenia. Przyszłoroczny budżet nazywamy zrównoważonym. To także zasługa pozyskanych pieniędzy. W 2018 roku jak wspominałem remontujemy dalej kilka dróg i placówek oświatowych. Ważna będzie długo oczekiwana rewitalizacja naszych murów. Tu kolejne pozyskane pieniądze (prawie 1,5 mln zł), do których z budżetu gminy dokładamy tylko 250 tys. zł. I w końcu w części północnej i zachodniej powstaną oświetlone trakty spacerowe. Koło parkingu przy Banku Spółdzielczym powstanie przejście przez mury, o które prosili mieszkańcy. Ludzie bardzo często pytają o nasze jezioro, które jest dumą nas wszystkich. Tu mamy dobrą informację - Górne poddamy rewitalizacji. Stworzymy przyjazne miejsce dla spacerowiczów, ale też osób aktywnych – biegających czy fanów nordicwalking. W miejsce wypożyczalni powstanie nowy budynek, który wynajmiemy w części na kawiarnię czy restaurację. Wybudujemy wyczekiwany pomost i ścieżkę dookoła jeziora. Część trasy będzie oświetlona. Na całość pójdzie 3 mln zł, z czego 1,3 mln udało się zdobyć z UE. Tego miejsca we wrześniu nie poznamy. Jednak zakres jest tak szeroki, że obawiamy się opóźnień. Podjęliśmy decyzję, by wykonać dokumentację na budowę przedszkola w Bobrówku. Mamy nadzieję, że do 2019 roku budowa już się zakończy. Chcemy poważnie wziąć się za dobudowę lamp, bo oto bardzo często wnioskują mieszkańcy gminy. W budżecie zapisanych jest także wiele mniejszych inwestycji, o które nawet od kilku lat czekają mieszkańcy. Pamiętajmy, że w ciągu roku zawsze pojawiają się dodatkowe pieniądze, które będziemy chcieli przekazywać na kolejne zadania.

Na koniec pytanie o scenę polityczną, ale tą krajową. Jak Pan ocenia rządy Prawa i Sprawiedliwości? Jak współpracuje się z Wojewodą?
Moją partią jest gmina Strzelce Krajeńskie, to powtarzam od zawsze. Państwo już wcześniej powinno walczyć z nędzą i teraz to robi. Zawsze w biedzie najbardziej żal dzieci, a program rządowy kładzie naciska właśnie na rodzinę. To cieszy. Jeśli chodzi o nasze podwórko to gdyby nie pomoc minister Elżbiety Rafalskiej i wojewody Władysława Dajczaka nie powstałby wspomniany Środowiskowy Dom Samopomocy, na który z rządu otrzymaliśmy prawie 1 mln zł. Każdy wie jak ważna jest dla nas obwodnica. To w całości jest inwestycja rządowa i cieszę się, że pan wojewoda deklaruje pełne wsparcie dla tej inwestycji. Dla dobra naszej gminy korzyścią będzie tylko współpraca, która jest owocna.

Jakiego życzyłby sobie i mieszkańcom Pan roku 2018?
Byśmy wspólnie w swoich sercach szukali pokładów dobra, które przekazywać będziemy innym w każdym dniu przyszłego roku. Bądźmy zdrowi, pogodni i pełni optymizmu. Niech przyszły rok będzie szczęśliwszy dla nas wszystkich. Życzę również spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Share

REKLAMA

REKLAMA